Szczęśliwe macierzyństwo…

Autor tekstu - Izabela Czerniak | Data publikacji - piątek, 20 czerwca 2014 | Obszar - na Wschód

Szczęśliwe macierzyństwo…

fot. Magdalena Dąbek

Mijały dni… mijały tygodnie… długie miesiące…
Pełna nadziei, czekałam…
Bezradność kończyła się długimi szczerymi modlitwami. Pomagało na chwilę…
Pogodzić się z tym, że może właśnie dla mnie Pan Bóg nie przewidział takiej roli…

Roli bycia mamą…
Zbyt trudne, żeby zrozumieć, a tym bardziej zaakceptować.

Pedałując przed siebie, rzucona w wir pasji zapominałam o tym, co w środku.
Kto z nas nie umie zakładać maski? Ja umiem od dziecka…
W poczuciu zupełnej wolności, napełniając całą siebie pięknem otoczenia, czekałam…

Wreszcie upragnione dwie kreski = łzy niepohamowanej radości.

Naprawdę błogosławiony stan, może dlatego, że naprawdę usilnie wymodlony.

Poród był cudem, bo tak sobie wmówiłam, że będzie i tak było. Miło usłyszeć od obcych osób, że to był naprawdę piękny poród.

Jednak zamiast pełni sił i wiary w siebie po powrocie do domu z naszym maleństwem, czułam pustkę i całkowitą bezradność. To miało minąć szybko. Czekałam ponad osiem miesięcy na szczęśliwe macierzyństwo.

Nie lubimy mówić na głos o gorszych chwilach w naszym życiu, ale byłoby dla mnie porażką, gdybym nie umiała się do tego przyznać. Sztuką jest wyciąganie wniosków z wszystkich sytuacji, które Pan Bóg dla nas przewidział. Nie będę ukrywać, że doświadczenia bardzo bliskich mi osób stawiały mnie do pionu w tych nie najłatwiejszych momentach.

Nieraz wydaje nam się, że nasze problemy są najgorsze, największe… Refleksja przychodzi, gdy rozejrzymy się wokół siebie. Ciężko godzić się ze śmiercią... Szczególnie, gdy tak niedawno pojawiło się życie...

Doceniłam wreszcie siebie jako mamę, której często potrzebna jest pełnia wiary w siebie, a nie pytające oczy wpatrzone w swojego malucha. Takiej wiary nie podbudowują myśli w stylu „a może nie jestem dobrą matką?” – a takie opinie pojawiają się w naszym społeczeństwie niestety nazbyt często. Strażniczkami „jedynie słusznego” wychowania dziecka stają się nasze mamy, teściowe czy koleżanki.

Czemu tak bardzo boimy się zaufać samej sobie, w tych najważniejszych kwestiach?

Szczęśliwa mama :)

Udostępnij...

O Autorze

Izabela Czerniak