Biblijny sens słowa „doskonałość” (3)

Myślącym pod rozwagę

06 czerwca 2014

Biblijny sens słowa „doskonałość” (3)

Autor:
Samuel Królak

Poprzednio próbowaliśmy sobie przybliżyć biblijną definicję pojęcia
„doskonałość” na podstawie zapisów Starego
i Nowego Testamentu.

Dziś spróbuję odpowiedzieć na pytanie: CZY BIBLIJNA „DOSKONAŁOŚĆ” JEST OSIĄGALNA?

Mam nadzieję dać też po części odpowiedź na pytania postawione na samym początku naszych rozważań.

BIBLIJNA „DOSKONAŁOŚĆ” JEST OSIĄGALNA

Ważna myśl: „filozoficzne” ujęcie ludzkiej doskonałości wyklucza możliwość jej osiągnięcia własnymi siłami przez dzieci Adama w obecnym życiu ze względu na naszą grzeszną naturę i obciążającą nas przeszłość (Rzym. 7), chociaż cieszymy się nadzieją doskonałości przyszłego życia na podstawie obietnic Bożych. Tymczasem do poziomu „biblijnej” doskonałości można z pomocą łaski Bożej dojść, usilnie się o to starając (Obj. 22:11). Zachęca do tego sam Pan:

A gdy już było Abramowi dziewięćdziesiąt lat i dziewięć lat, ukazał się Pan Abramowi, i rzekł do niego: Jam jest Bóg Wszechmogący; chodź przed obliczem mojem, a bądź doskonały (TaMiJM). 1 Moj. 17:1

Rzekł mu Jezus: Jeśli chcesz być doskonałym (teleios), idź, sprzedaj majętności twoje, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, a przyszedłszy, naśladuj mię. (Mat. 19:21) W innych Ewangeliach rada Jezusa uzupełniona jest o słowa „jednego ci jeszcze nie dostaje”, co oznacza, że chodziło o zupełne przestrzeganie Prawa Bożego (inne uczynki zgodnie z prawdą wypełniał, co zaaprobował Jezus – „spojrzał nań z miłością”). Zatem „doskonałym” (gr. teleios, Strong 5046, „w pełni rozwiniętym, dorosłym”) młody bogacz mógł być za swojego życia, gdyby zachował polecenie Naszego Pana.

Aby umożliwić nam wejście na wąską ścieżkę poświęcenia, Nasz Pan jedną ofiarą, ofiarą ze Swojego oddanego życia uczynił nas „doskonałymi (teteleioken, Strong 5048) na wieki” (Hebr. 10:14), to jest przyjemnymi Bogu, przyjętymi przez Niego, usprawiedliwionymi[1].

Z powyższych wersetów wynika, że dzięki zasługom Pana Jezusa wszystkim Jego naśladowcom przypisana jest Jego doskonałość. Poza tym mamy dążyć do perfekcji moralnej, tj. zupełnego ofiarowania się Bogu i uczynienia swojego charakteru podobnym do Jezusowego; jest to jedyna opcja udoskonalenia się w obecnym, ziemskim stanie, można ją osiągnąć. Doskonałość fizyczna czy intelektualna nie jest dla nas aktualnie dostępna.

Tak więc bardzo ogólnie można powiedzieć, że termin „doskonałość” według Pisma Świętego względem człowieka sprowadza się do: zupełnego oddania się Panu w sercu, czyli szczerości i posłuszeństwa (1), dojrzałości, samodzielności, zupełnej miłości (2) oraz życia wiecznego po zmartwychwstaniu (3).

Spróbujmy obecnie odpowiedzieć choć w części na pytania, postawione na początku:

  1. Nasi pierwsi rodzice byli do pewnego momentu bezgrzeszni, zdrowi fizycznie i moralnie, ale nie można o nich powiedzieć, że byli TaMiJM – doskonali w sercu, a więc wierni Bogu w obliczu próby, posłuszni, zupełnie oddani. Byli fizycznym ideałem człowieczeństwa, ale nie ideałem moralnym.
  2. Wyróżnieni zaszczytnym przymiotnikiem TaMiJM i TaM święci Starego Testamentu pochodzili z upadłego rodu Adama, więc odziedziczyli śmiertelność i wszystkie pozostałe negatywne skutki upadku prarodziców, mimo to – w niezwykle trudnych sytuacjach, w jakich się znaleźli – zachowali doskonałość serca, ponieważ byli do końca posłuszni i oddani Bogu, a opierający się grzechowi. Są przez Pismo nazwani doskonałymi, a my dodamy: doskonałymi moralnie.
  3. Nasz Zbawiciel Jezus Chrystus stał się „doskonałym”, teleios, w podwójnym znaczeniu: po pierwsze, podobnie do Noego, Hioba czy innych „doskonałych” przeszedł On niezwykle trudną próbę, najtrudniejszą ze wszystkich, i wytrwał w wierności dla Swojego Ojca. Po drugie, odziedziczył on dzięki temu „doskonałość” w sensie życia wiecznego, wiecznej egzystencji.
  4. Z nowo pozyskaną wiedzą na temat Pana Jezusa wróćmy do Adama i Ewy oraz patriarchów. Czy i w związku z nimi można zauważyć jakąś lekcję o doskonałości w tym drugim znaczeniu, jako o życiu wiecznym? Wygląda na to, że tak. Jeśli chodzi o Adama i Ewę, to nie posiadali oni biblijnej doskonałości w sensie znanym nam z Listu do Hebrajczyków – wiecznego żywota. Oni mieli szansę tę doskonałość egzystencji uzyskać, potwierdziwszy prawo do niej przez okazanie posłuszeństwa wobec Stwórcy. Ponieważ to im się nie powiodło, przeto Bóg postanowił usunąć ich z Sadu, żeby nie skorzystali bezprawnie z przygotowanej przez Niego dla nich uprzednio nagrody – owoców Drzewa Życia, które miały zapewnić im życie wieczne (1 Mojż. 2:9; 3:22).
  5. Również w lekcji o Świętych Starego Testamentu znajdujemy naukę o doskonałości, która ich czeka w przyszłości – życiu wiecznym i tzw. „lepszym” zmartwychwstaniu (Hebr. 11:35), to jest powstaniu z umarłych od razu do życia wiecznego, a nie na Sąd Boży. „Aby oni bez nas nie stali się doskonałymi” (Hebr. 11:40).
  6. Jeśli „restytucja wszystkich rzeczy” jest (między innymi) przywróceniem początkowego stanu człowieka, aby był takim, jak przed upadkiem, to – ściśle rzecz biorąc – Jezus nie da ludzkości życia wiecznego, a jedynie doprowadzi ją do stanu, w którym będzie mogła samodzielnie przystąpić do próby, której pomyślne przejście poskutkuje życiem wiecznym (Obj. 20:7,8).

[1] Komentarz biblijny, List do Hebrajczyków, Wydawnictwo „Na Straży”, Kraków 2011, str.71


Przy następnym spotkaniu podam przykłady, które być może okażą się pomocne dla dobrego zrozumienia różnicy między filozoficznym pojmowaniem doskonałości a sensem jakie nadaje mu Biblia.



© | ePatmos.pl