Nie z tego świata

15 października 2021

Nie z tego świata

Autor:
Ela Dziewońska

Nie jestem muzykiem, muzykologiem, lecz tylko – także z „m” na początku – melomanem. Zgodnie z postanowieniem, jakie zrobiłam przed laty, wiele godzin spędzam na słuchaniu tego, co potrafią wydobyć z eleganckich fortepianów uczestnicy kolejnego, XVIII już konkursu chopinowskiego. Z radością słucham świetnej gry, zaskakujących interpretacji, ale – może nawet na równi z muzyką – cieszą mnie też rozmowy i opinie ekspertów, którzy wypowiadają się z dużą uwagą, życzliwością, a do tego z dogłębną znajomością dzieła wybitnego kompozytora. W większości to koncertujący pianiści, pedagodzy, znają więc każdy fragment nut, potrafią ocenić i właściwie docenić najdrobniejsze szczegóły wydobyte z zapisu nutowego. Nie wszystko rozumiem, zachwyca mnie jednak fachowość, umiejętność nazwania tego, co słyszą w grze pianistów, cieszenia się talentem wielu młodych ludzi z całego świata. Duże muzyczne święto.

Kiedy słyszę: „Chopin”, od razu pojawiają mi się w głowie obrazy Jerzego Dudy Gracza, genialnego malarza, który jest autorem dzieł stanowiących ilustracje do wszystkich utworów kompozytora. Całuny poświęcone są utworom zaginionym. Jerzy Duda Gracz przez długie miesiące malował ze słuchawkami na uszach, słuchał muzyki w samochodzie, w pracowni i na plenerach. Szukał miejsc, które inspirowały Chopina. Spotkali się przy nazwie „Polska”. Z tęsknoty, zachwytu, zdumienia, może i oburzenia u obydwu artystów, powstawały niezwykłe dzieła.

Konkurs ma wyłonić zwycięzców, ale nagrodzeni są także słuchacze, którzy dzięki nowoczesnym możliwościom przekazu mogą słuchać „niebiańskiej muzyki”, jak o niej często mówią komentatorzy konkursu.

Drugie skojarzenie to Dawid pasterz, a potem król Izraela. Chwalcie Boga w jego świątyni; chwalcie go na firmamencie jego mocy. Chwalcie go za jego potężne dzieła; chwalcie go za jego wielką dostojność (Psalm 150:1,2). Ale gdy śpiewano „psalmy wstępowań do świątyni”, czy inaczej „Psalmy Stopni” (120–134}, to też było jakby wstępowanie ku górze. Trudno sobie wyobrazić, jaka będzie uroda „pieśni Mojżesza, sługi Bożego, i pieśni Baranka” (Objawienie Jana 15:3), gdy nastanie nowy świat. Mamy informacje o śpiewakach w świątyni Salomona. Wcześniej jest zapis (1 Mojżeszowa 4:21) o Jubalu „który był ojcem wszystkich grających na harfie i na flecie”. Muzykowanie, śpiewanie – to spontaniczne i to zorganizowane – było z ludźmi od zawsze.

We wczesnych latach 50. ubiegłego wieku archeolodzy prowadzący wykopaliska na terenie starożytnego portu Ugarit, leżącego na wybrzeżu Morza Śródziemnego, odnaleźli gliniane tabliczki datowane na 1400 r. p.n.e, wśród nich utwór, który wykonał potem syryjski pianista i kompozytor, urodzony w Niemczech, lecz wychowany w Hims, Malek Jandali. Poruszające dźwięki, bo to lament kobiety, która nie może mieć dzieci i szuka pocieszenia u bogini księżyca – księżyc bowiem, ze względu na cykliczność pełni i nowiu, od zarania dziejów kojarzony jest z płodnością. To też swoiste „niebiańskie dźwięki”.



© | ePatmos.pl