Wiedza

15 maja 2020

„Gdzie byłeś, gdy zakładałem ziemię? Powiedz, jeśli wiesz i rozumiesz” (Hioba 38:4 BW). To pytanie, postawione setki lat temu Hiobowi, dzisiaj wciąż brzmi aktualnie, choć wydaje się, że tak dużo wie współczesna nauka. Ale ja wciąż tak wielu spraw dotyczących działania naszego świata nie rozumiem.

Nowe wynalazki, a właściwie odkrywanie tego, co zostało stworzone, coraz lepszy sprzęt, by zaglądać w kosmos – to wszystko sprawia, że pojawiają się kolejne niewiadome. Nie czytam opracowań naukowych, ale chętnie teksty, które pomogą mi lepiej zrozumieć prowadzone badania i odkrycia naukowe.

W National Geographic  nr 12 z 2019 roku jest ciekawy tekst Billa Sullivana o tym, co dziedziczymy po przodkach. Okazuje się, że wszystko mamy zapisane w genach. Upodobania, smaki, płeć, wybory przyjaciół i partnerów życiowych. W istocie prawdą jest, że wrażliwość na określone zapachy, jakieś tajemnicze chemiczne sygnały, decyduje o wyborze męża/żony. Autor pisze: „Niedawno dowiedziono również, że drobnoustroje zamieszkujące ciało człowieka – czyli nasz mikrobiom – są istotnym czynnikiem środowiskowym wpływającym na masę różnych zachowań, od objadania się po depresję”. I byłoby to trochę przygnębiające, jeśli oznaczałoby, że już nigdy nie polubię cebuli, kalafiora. bo tak nieprzyjemnie pachną... Tekst dostarcza pociechy w postaci informacji: „Jednakże nie oznacza to, że jesteśmy niewolnikami własnego genotypu. DNA zbudowało człowiekowi mózg tak potężny, że dał ona radę rozgryźć gierki tegoż DNA”. Ta precyzyjnie działająca machina pozwala nam kontrolować wybory, sprawić, by coś zaczęło smakować, by dało się żyć z osobą, którą wybraliśmy z jakiegoś innego powodu niż owa „chemia”. „Akceptacja faktu, że inni mają niewielki wpływ na to, jacy są, powinna rodzić więcej empatii i współczucia. Może to sprawi, że pojawi się potrzeba zrozumienia”.

Koleżanka, która dużo wie z neurodydaktyki i wzięła udział w wielu kursach związanych z działaniem mózgu, odkryła niedawno, że była dyslektykiem i musiała pokonać długą, męczącą drogę, by sobie poradzić z wieloma problemami, bo nikt tego przed laty nie traktował jako powodu do łagodniejszego oceniania, wydłużania czasu na egzaminach itp.  Teraz można odpowiednim działaniem na mózg likwidować różne dysfunkcje utrudniające życie. Obserwuję na konkretnych przykładach, ile może zdziałać terapia biofeedback, którą owa koleżanka stosuje.

Nieznane do niedawna określenie zaczyna być popularne, bo ta metoda działa, przynosi ulgę nadpobudliwym dzieciom, ale i dorosłym pomaga lepiej funkcjonować. Likwidacja bezsenności, drobnych natręctw, wyciszenie depresji to tylko niektóre uciążliwości, które można złagodzić poprzez stymulowanie odpowiednich sfer mózgu, tego gigantycznego i niezwykle precyzyjnie działającego ośrodka dowodzenia. Zmieniają się poglądy na temat jego funkcjonowania, bo coraz więcej można zbadać, zobaczyć, zrozumieć, a nawet sprawić, by jego funkcjonowanie było bliżej norm.

„Panie, zbadałeś mnie i znasz. (…) Żadna kość moja nie była ukryta przed tobą, choć powstawałem w ukryciu” (Psalm 139:1, 15). Tak wzdychał hebrajski pieśniarz, król Dawid, a ja mogę się tylko do tych przemyśleń dołączyć.


Okładka książki Billa Sullivana - Pleased to meet me | Więcej niż DNA



© | ePatmos.pl