ETROGOWY SAD W KALIFORNII

opracowanie: Kasia Śmiałkowska
publikacja: 13 październik 2017

Uprawa etrogów to trudne zadanie. Za dużo słońca i żółta skórka owoców ulegnie poparzeniu; za mało słońca – kwiaty nie rozkwitną. Jest też zagrożenie plagą szkodliwych muszek. Istnieją również ograniczenia religijne; plamy sprawiają, że etrog nie nadaje się na Sukkot, więc jeśli gałąź lub liść przebije skórę cytrusa, pojawia się problem.

John Kirkpatrick, farmer, który zajmuje się uprawą etrogów w dolinie San Joaquin w Kalifornii, pokonał wszystkie te przeszkody, a nawet więcej. Jest on jedynym amerykańskim hodowcą tych owoców na większą skalę.

90-letni John, który oprócz etrogów hoduje cytryny, mandarynki i pomarańcze, jest prezbiterianinem. 30 lat temu, gdy otrzymał tę nietypową propozycję, o etrogach nie wiedział prawie nic. „To była dla nas podróż kulturowa – jestem chrześcijaninem, ale teraz rozumiem wiele szczegółów prawa halachicznego w zakresie rolnictwa" – mówi farmer.

Jesienią 1980 roku Kirkpatrick otrzymał telefon od Yisroela Weisbergera, „młodego ortodoksyjnego Żyda ze sklepu z judaikami na Brooklynie" – opowiada farmer. Weisberger, który również pracował w niepełnym wymiarze w domu celnym zajmującym się importem etrogów z Izraela, zainteresowany był znalezieniem sposobu uprawy tych owoców w Ameryce. W każde święto Sukkot Żydzi mają potrząsać arba minim, lub cztery gatunki - etrog i lulaw, jak również wierzbę i mirt. Zestaw tych czterech roślin zazwyczaj kosztuje 40$; najdroższy etrog może kosztować do 150$ w zależności od tego, skąd pochodzi. Większość etrogów przywożonych jest z Izraela, Włoch i Maroka. Produkcja i sprzedaż ich w USA miała potencjał, aby stać się dochodowym biznesem.

Najpierw Weisberger potrzebował jednak farmera. Słyszał o Kirkpatricku, dobrze znanym hodowcy cytrusów – był on wówczas przewodniczącym Rady ds. Badań Cytrusów – i miał nadzieję, że Kirkpatrick może skierować go do odpowiedniego rolnika. Przez godzinę rozmawiali, a Kirkpatrick zafascynował się historią i kulturą etrogu, o których do tej pory wiedział niewiele. „Czytałem o nich w pięciotomowym dziele o owocach cytrusowych” – wspomina; nigdy jednak etrogu nie widział. W trakcie rozmowy Kirkpatricka przekonała „atrakcyjna wartość tego owocu”. „Znalazłeś już swojego farmera” – powiedział, kiedy Weisberger poprosił go o jakieś nazwiska.

Sukces nie przyszedł łatwo. „Odkryłem, że chociaż jestem ekspertem w produkcji owoców cytrusowych, nie byłem ekspertem w produkcji etrogów” – mówi Kirkpatrick. „Łatwiej jest uprawiać 2 000 akrów pomarańczy lub cytryny, niż jeden akr etrogów". Przyjaciel Weisberga pomógł im zdobyć rośliny z izraelskiego gaju, ale pierwsze kilka lat było niezwykle trudne. Na początku rosły im „przeciętne owoce, które sprzedawano na ulicy za 2-3$ za sztukę" – wspomina Kirkpatrick.

W odróżnieniu od innych owoców, jakie hodował Kirkpatrick, etrogi wiązały się z dodatkowym zestawem reguł. „To wymaga zrozumienia halachy” – wyjaśnia Kirkpatrick. Każde drzewo etrogu musi być certyfikowane, a owoce nie mogą być uprawiane na szczepionych pniach. Wymagany jest nadzór rabiniczny.

Kirkpatrick zna żydowską terminologię religijną, przynajmniej w odniesieniu do etrogów. Mówi o odmiennych opiniach na temat konieczności pozostawiania „pitomów” czyli resztek słupka kwiatu, jako o warunku zakwalifikowania owoców jako „kompletnych”. Wyjaśnia, że jego biznes zaczął wychodzić na prostą w 1987 r. „Kiedy dotarliśmy do naszego pierwszego szmita” – ostatniego roku w siedmioletnim cyklu rolniczym, który według Tory ma być rokiem odpoczynku – „mieliśmy dość dobry rok”. (w 1995 r. Weisberger wciągnął do biznesu swojego szwagra Yaakowa Szlomo Rothberga, który potem został partnerem Kirkpatricka.)

Według „Encyclopedii żydowskiej żywności” z 2010 r. Kirkpatrick ma na swojej farmie około 250 drzew etrogowych, a jego sady produkują rocznie ok. 3000 etrogów nadających się do wykorzystania w Sukot; około 9000 nie kwalifikuje się.

David Wiseman, właściciel działającej w Dallas firmy Zaide Reuven Esrog Farm, dystrybutor czterech gatunków, od 13 lat kupuje etrogi od Kirkpatricka. „Dostarczają owoce doskonałej jakości i są uczciwymi, naprawdę uczciwymi ludźmi" – powiedział Wiseman. „Miło mi pracować z ludźmi, którzy wiedzą, co robią.” U Wisemana etrogi wraz z lulawem sprzedają się za 50-130 dolarów. „John ma bardzo dużą wiedzę na temat praw żydowskich i dba o to, by spełniać wszystkie szczegóły prawa żydowskiego" – powiedział Wiseman. „Tak naprawdę jest bardziej rygorystyczny niż potrzeba."

A co się dzieje z wszystkimi owocami, które nie nadają się na Sukkot? Kirkpatrick wyjaśnia, że sprzedawane są do sklepów spożywczych, producentom marmolady, a najczęściej producentom wódki cytronowej – dzięki czemu część jego etrogów spożywana jest zapewne przez cały rok.


John Kirkpatrick z żoną na farmie


Etrogowy sad Johna Kirkpatricka
Trzy odmiany etrogu


Przekrojone owoce dwóch różnych odmian


Na podstawie tabletmag.com: Etrog Man

Artykuł źródłowy:

© | ePatmos.pl