Zostały osierocone i choć były siostrami, rozdzielono je w czasie II wojny światowej.
Ale prawie 80 lat później dwie starsze Polki dowiedziały się o swoim istnieniu i odnalazły się dzięki testom DNA, które wykazały, że są Żydówkami.
Wzruszające wideo nakręcone podczas spotkania:
Halina Michałowska i Krystyna Leszczyńska, obie w wieku około 80 lat, mieszkają w odległości niewiele ponad 300 km od siebie.
Domowe testy genetyczne wykazały 52-procentową zgodność chromosomów między nimi, potwierdzając, że są siostrami.
Wyniki badań genetycznych przeprowadzonych przez firmę 23andme wykazały również, że prababcia pani Leszczyńskiej jest w 95,3 procentach Żydówką aszkenazyjską.
Rozmawiając z The Jewish Chronicle ze swojego domu w północno-zachodniej Polsce, pani Leszczyńska wspominała, że po teście przeprowadzonym w zeszłym miesiącu była pod wrażeniem niezwykłych rewelacji. Powiedziała: „To był dla mnie ogromny, ogromny szok. Myślę, że każdy by się tak czuł na moim miejscu. Przez głowę przebiega mi myśl, że nie zostałam po prostu porzucona jako dziecko, ale że być może ktoś bardzo starał się uratować mnie przed Holokaustem. I choć zawsze myślałam, że jestem sama na tym świecie, teraz okazało się, że ja i moja siostra byłyśmy zostawione razem w bezpiecznym miejscu”.
Pani Leszczyńska wychowywała się w sierocińcu prowadzonym przez siostry zakonne w położonej w środkowo-wschodniej Polsce wsi Jadów, zanim zamieszkała z rodziną w pobliżu stolicy Polski. Po rozmowie wideo z siostrą pojechała niedawno pociągiem do Gdyni, aby spotkać się z nią osobiście. Podczas czterogodzinnej podróży była pełna obaw.
Opowiada o tym tak: „Myślałam: Jak będzie wyglądało nasze pierwsze spotkanie? Jak ja będę się czuła przy niej, a jak ona przy mnie?”. Spotkały się w restauracji w otoczeniu bliskich osób. „Kiedy zobaczyłyśmy się po raz pierwszy, podeszłam do niej, a ona do mnie i po prostu się przytuliłyśmy. Wtedy wszyscy pomyśleli, że jesteśmy takie podobne. Wszyscy mówili, że jesteśmy do siebie podobne. No bo przecież jesteśmy siostrami”.
Pochodzenie pani Michałowskiej zostało ujawnione przez test DNA 23andme pięć lat wcześniej. Jego wynik wskazuje, że jest ona w 96,1 procentach Żydówką aszkenazyjską. Pani Michałowska, podobnie jak jej siostra, została adoptowana z domu dziecka. Znaleziono ją jako niemowlę zawiniętą w koc w kościele pod Siedlcami. Dorastając, niewiele wiedziała o swoim pochodzeniu.
Pani Michałowska opowiada: „Miałam długie czarne kręcone włosy i ludzie plotkowali, że jestem Żydówką, ale byłam za mała, żeby to zrozumieć i nie zastanawiałam się wtedy nad tym i co to znaczy. Ludzie plotkowali o moim wyglądzie i o tym, skąd pochodzę, a później zaczęłam się nad tym zastanawiać, ale nadal nie rozumiałam niechęci, jaką niektórzy ludzie czuli do Żydów”.
Siostry odkryły, że mają nie tylko wspólny wygląd i maniery, ale także wiele zainteresowań.
Pani Michałowska powiedziała: „Okazało się, że obie nieustannie śpiewamy. W głowie ciągle gra mi muzyka. Piszemy też wiersze i rymowanki. Obie robimy nalewki, a Krystyna, tak jak ja, uwielbia ajerkoniak. Nigdy nie sądziłam, że znajdę siostrę, i nadal jestem w szoku i zaskoczona, ale kiedy jesteśmy razem, jesteśmy do siebie bardzo podobne”.
Śmiejąc się, dodaje: „Najwyraźniej jest taką samą wiedźmą jak ja”.
Siostry mają nadzieję dowiedzieć się więcej o swoich biologicznych rodzicach i ich historiach. Pani Michałowska powiedziała: „To było w czasie wojny i wszystko, co mamy, to przypuszczenia. Mogli na przykład znaleźć się w transporcie do obozów koncentracyjnych. Treblinka była niedaleko miejsca, w którym mnie znaleziono”.
Pani Leszczyńska dodała: „Każdej nocy, przed snem, ciągle myślę o moich rodzicach. Modlę się, żeby moja mama przyszła do mnie we śnie i pokazała mi swoją twarz”.
Każdy, kto posiada informacje, które mogą pomóc w poszukiwaniach, proszony jest o kontakt pod adresem info.halinakrystyna@gmail.com.

(źródło: The Jewish Chronicle)

(źródło: The Jewish Chronicle)

(źródło: The Jewish Chronicle)
© | ePatmos.pl