PLANTACJA BALSAMU GILEADZKIEGO NAD MORZEM MARTWYM

Opracowanie Kasia Śmiałkowska | Opublikowane w piątek, 16 października 2020

Poznajcie Guya Erlicha – wizjonera, farmera, a być może i dostarczyciela roślin do kadzidła w przyszłej, trzeciej świątyni.

Guy Erlich: Oto farma, na której rośnie balsam gileadzki – mamy tutaj szkółkę tych roślin. Chcemy hodować te rośliny na skalę przemysłową.

To dopiero początki, ale Guy już w tej chwili pomaga zazieleniać pustynię na połaci ziemi niedaleko Morza Martwego, w Jerychu.

Guy: W ubiegłych latach stworzyłem kolekcję rzadkich roślin biblijnych i doszedłem do wniosku, że są wśród nich bardzo interesujące okazy, mające wielki potencjał mogący przynieść korzyści ludziom.

Zaczęło się od drzewa balsamon, lepiej znanego pod nazwą „balsam gileadzki”. Przez tysiąc lat starożytni izraelscy rolnicy w rejonie Morza Martwego jako jedyni uprawiali tę egzotyczną roślinę, wykorzystując ją do celów medycznych i kosmetycznych. Biotechnologiczne gospodarstwo Guya wskrzesza obecnie to zajęcie.

Guy: Wiedzieliśmy, jak sporządzać z tego drzewa najważniejszy lek starożytnego świata i perfumy, które uważane były za najlepsze w rzymskim świecie. Czytamy też, że był to pierwszy składnik kadzidła świątynnego, a od czasów drugiej świątyni balsam był również używany do pomazywania królów izraelskich. W VI wieku zniknął stąd razem z ludem żydowskim.

Guy pozyskał swoją pierwszą roślinę z pędu, który został przemycony przez niemieckiego naukowca z Arabii Saudyjskiej do Izraela. Co dziwne, rośliny mają się świetnie w intensywnym upale i na słonawych glebach w okolicy Morza Martwego.

Guy: Myślę, że w przyszłości balsam stanie się lekiem. Wcześniej będzie może składnikiem kosmetyków, a może też posłużyć jako składnik kadzidła w świątyni.

Guy ma obecnie sześć akrów (około pół hektara) drzewek balsamowych oraz kolejnych 5000 roślin gotowych do zasadzenia.

Guy: W tej chwili jestem jedynym – a zarazem największym – plantatorem balsamu gileadzkiego na świecie.

Do wykorzystania nadaje się żywica z kory, jagody oraz liście – każda część posiada inny zapach i właściwości. Guy na swojej plantacji hoduje również kadzidłowiec.

Guy: To moje drugie „dziecko” – oprócz balsamu. Wszystko zaczęło się od pomysłu, aby na nowo sprowadzić balsam gileadzki na wybrzeża Morza Martwego. Po kilku latach zdałem sobie jednak sprawę, że mam w swoich zbiorach bardzo ciekawe rośliny. Teraz mam całą grupę roślin, z których chciałbym wytwarzać różne produkty.

Istnieje ponad dwadzieścia rodzajów kadzidłowca, ale właśnie ten jest kadzidłowcem wspomnianym w Biblii i uważany jest za gatunek zagrożony.

Guy: To jest kadzidłowiec związany ze świątynią. Nie ma upraw tej rośliny – rośnie ona jedynie dziko w różnych krajach „Rogu Afryki”. Z powodu ogromnego popytu krzewy są nadmiernie wykorzystywane.

Co to jest „Róg Afryki”: Wikipedia - Półwysep Somalijski

Guy hoduje również mirrę i być może istnieje tu związek z darami, jakie mędrcy przynieśli Jezusowi.

Guy: Mógłbym się również przedstawiać jako „mędrzec” – pamiętacie mędrców, którzy przynieśli podarunki? Były to kadzidło, mirra i złoto. Istnieje hipoteza, że złotem był balsam gileadzki – ponieważ był cenniejszy niż złoto. Był to „brylant” wśród składników kadzideł, a także „brylant” wśród roślin leczniczych.

Guy mówi, że jest człowiekiem wierzącym, aczkolwiek niereligijnym; hoduje również inne rośliny potrzebne do kadzidła świątynnego. Zwróciło to uwagę pewnych religijnych Żydów, którzy chcieliby, aby w Jerozolimie powstała trzecia świątynia.

Guy: Nie sądziłem, że przypadnie mi w udziale posługa świątynna i zaskoczyło mnie, ilu zwolenników świątyni przyjechało do mnie w odwiedziny. Powiedziałem jednemu z rabinów, że z przyjemnością dostarczyłbym kadzidło do świątyni i będę się starał, by wszystko było gotowe. Powiedziałem mu jednak, że nie zbuduję mu świątyni.

Pomimo całej ekscytacji wynikającej z hodowania tych szczególnych roślin, Guy zmaga się również z rozmaitymi wyzwaniami. Jego plantacja znajduje się w biblijnej Judei, znanej na świecie pod nazwą „Zachodni Brzeg”. Odstraszyło to amerykańską firmę, która współpracowała z nim przez wiele lat. Jedną z przyczyn była negatywna reakcja ze strony antyizraelskiego ruchu BDS [Boycott, Divestment, Sanctions – bojkot, dywestycje, sankcje].

Guy: Przykro mi, że ta firma uległa naciskom tego niegodziwego ruchu; cóż mogę jednak zrobić? Jedyny sposób walki to odniesienie sukcesu bez ich pomocy.

Guy musiał zwolnić swoich izraelskich i palestyńskich pracowników i zacząć polegać na wolontariuszach, jak np. grupa młodzieży, która przez tydzień odchwaszczała plantację.

Wolontariuszka: Jeśli możemy w ten sposób pomóc, jeśli możemy w ten sposób sprawić, że świat będzie lepszy – jest to zadanie, jakie musimy wykonać.

Trudności nie powstrzymują Guya – jego celem jest założenie centrum badań i rozwoju roślin leczniczych, co do których ma nadzieję, że przyniosą korzyści okolicy i regionowi oraz, jak mówi Biblia, sprawią, że pustynia zakwitnie.

Następny | Poprzedni