• ePatmos.pl
  • Szabat Szalom
  • ŻYDOWSKI PISARZ ZEBRAŁ 4000 MALEŃKICH DREJDLI ZNALEZIONYCH PRZEZ POSZUKIWACZY SKARBÓW Z EUROPY WSCHODNIEJ

ŻYDOWSKI PISARZ ZEBRAŁ 4000 MALEŃKICH DREJDLI ZNALEZIONYCH PRZEZ POSZUKIWACZY SKARBÓW Z EUROPY WSCHODNIEJ

opracowanie: Małgorzata Magiera
publikacja: 03 grudzień 2021

Nawet gdy Arthur Kurzweil siedzi sam w swoim gabinecie, nie czuje, że jest sam. W końcu ma drejdle — całe cztery tysiące drejdli.

70-letni Arthur jest autorem i redaktorem, który napisał książki o judaizmie i magii oraz swoich przejażdżkach samochodem z uczonym w Talmudzie Adinem Steinsaltzem, a także fragmenty Kabały i Tory z serii „dla opornych”.

Jednak jego najbardziej znaczącym wkładem w publikacje żydowskie mogą być jego książki i nauczanie o żydowskiej genealogii: wyczerpująco opisał swoje wysiłki, aby prześledzić rodowód swojej własnej rodziny, w tym wzdłuż wielu gałęzi, które zostały złamane, gdy członkowie rodziny zostali zamordowani w Holokauście.

Drejdle, ściągnięte z całej Europy Wschodniej, stanowią przedłużenie tej pracy – powiedział Kurzweil Żydowskiej Agencji Telegraficznej o kolekcji w swoim domu na Long Island.

„Patrzę na nie… i myślę: Jaka jest ich historia? Kiedy ostatnio ktoś grał w tę grę? Zastanawiam się, jaki ostatecznie był los tej osoby”.

Nie tylko drejdle otaczają Kurzweila. Po cichu i we współpracy z liczną społecznością poszukiwaczy skarbów w Europie Wschodniej zgromadził rozległą kolekcję żydowskich przedmiotów wykopanych na tamtym terenie. Podczas gdy muzea Holokaustu i obozy koncentracyjne stawiają zwiedzających twarzą w twarz ze stosami butów i okularów noszonych przez Żydów, którzy mieli zostać zabici, Kurzweil żyje wspomnieniami ich życia.

Oprócz maleńkich drejdli, wykonanych z cyny i ołowiu i wyraźnie przeznaczonych dla dzieci, zebrał również pudełka z metalowymi koszernymi pieczęciami, które były przyczepiane do opakowań żywności, aby poświadczyć ich koszerny status; dziesiątki przypinek, które nosiła żydowska młodzież i członkowie organizacji syjonistycznych; metalowe dyski wielkości monety, które synagogi rozdawały ludziom powołanym do Tory.

W kolekcji znajdują się również amulety, które – choć nie są dziś typową praktyką żydowską – były historycznie używane przez Żydów, którzy starali się odpędzić różne dolegliwości. Kilka amuletów w kolekcji zawiera modlitwę chroniącą posiadacza przed błonicą. Inne były noszone przez ciężarne w celu ochrony przed niebezpieczeństwami porodu.

Wielkość i rozpiętość kolekcji Kurzweila przedstawia wyjątkowy portret codziennego życia Żydów w Europie Wschodniej na przełomie XIX i XX wieku, aż do początku Holokaustu. To czyni ją unikalną w kontekście żydowskiej historii i kolekcji sztuki, które bardziej skupiają się na przedmiotach rytualnych, takich jak menory chanukowe, świeczniki szabatowe czy misternie zdobione pudełka na przyprawy używane w rytuale hawdali na zakończenie szabatu.

„Pokazuje codzienne życie w sztetlu w jego najbardziej podstawowej i zwyczajnej formie, albo inaczej mówiąc: kiedy wszystko szło stosunkowo dobrze” – powiedziała Beth Weingast, rzeczoznawca sztuki i judaików, która kilka lat temu badała kolekcję dla Kurzweila.

William L. Gross, który od prawie pół wieku jest kolekcjonerem judaików i sztuki żydowskiej w Tel Awiwie, sam posiada dużą kolekcję amuletów. Powiedział, że nigdy nie słyszał o tak dużym zbiorze rzeczy codziennego użytku, i zauważył, że przedmioty takie jak te zebrane przez Kurzweila, które mówią o codziennym życiu społeczności żydowskiej w przedwojennej Europie Wschodniej, pozostają niedostatecznie zbadane.

„To wspaniały materiał, ponieważ dotyczy zwykłych Żydów, nie arystokracji, nie klasy kupieckiej, ale ludu. A to ma ogromne znaczenie” – powiedział Gross.

John Ward, który kieruje działem srebra w Sotheby's, również powiedział, że kolekcja judaików Kurzweila wykonana z niedrogich metali, takich jak cyna i ołów, jest znacząca.

Podczas gdy Ward spędza większość czasu na pracy z przedmiotami wykonanymi z drogich materiałów, zauważył, że kolekcja taka jak Kurzweila mogłaby opowiedzieć ważną historię o społecznościach żydowskich, które zostały zniszczone podczas Holokaustu.

„Jest coś bardzo poruszającego w myśli, że były to rzeczy używane i kochane, i przynoszone na święta, a następnie w zasadzie stały się śmieciami” – powiedział.

Oczywiście przedmioty nie tyle poszły na śmietnik, ile zostały potraktowane jako śmieci przez nazistów i ich kolaborantów.

„Moje założenie, oparte na tym, gdzie były one znalezione, jest takie, że większość osób połączona z tymi przedmiotami została zamordowana podczas Holokaustu. W pewnym sensie kolekcja staje się więc pomnikiem Holokaustu” – powiedział Kurzweil.

Kurzweil po raz pierwszy kupił odkryty amulet w latach 70. podczas podróży do Przemyśla, miasta, w którym przed II wojną światową mieszkało kilku członków jego rodziny.

„Kiedy zobaczyłem swój pierwszy amulet, mój pierwszy wisiorek, po prostu mnie to przyciągnęło. Byłem zszokowany, że nadal gdzieś są przysypane ziemią. Nie chciałem, żeby zniknęły lub zostały wyrzucone” – powiedział Kurzweil.

Ale dopiero w 2015 roku, kiedy Kurzweil pojechał do Warszawy w drodze do Dobromila, rodzinnego miasta swojego ojca, dowiedział się o maleńkich drejdlach. Przyjaciel, który pokazał mu przedmioty, przedstawił go hobbystom wyposażonym w wykrywacz metali, należącym do sieci poszukiwaczy skarbów, którzy przeczesują zniszczone podczas wojny regiony Europy Wschodniej.

Hobbyści, z którymi spotkał się Kurzweil, w dużej mierze szukają złotych i srebrnych monet do sprzedania, chociaż inni polują bardziej konkretnie na nazistowskie akcesoria, jak szczegółowo opisano w „Plunder”, niedawnej książce Menachema Kaisera. Niewielu jest zainteresowanych poszukiwaniem tak drobnych rzeczy, których wartość jest w dużej mierze sentymentalna i ogranicza się w większości do Żydów.

„Nagle miałem sieć ludzi, którzy tak naprawdę nie szukają judaików, ale wiedzą, że w Nowym Jorku jest facet, który jest zainteresowany tymi rzeczami, i kontaktują się ze mną” – powiedział Kurzweil.

Dla niektórych hobbystów, jak powiedział Kurzweil, akt wysłania mu znalezionych judaików, często tylko za cenę przesyłki, a tym samym kontakt z żyjącym Żydem był wyraźnie znaczący. „Podoba im się fakt, że robią coś, co ratuje ślady społeczności żydowskiej” – powiedział.

Także dla Kurzweila ważne są relacje z ludźmi w Europie Wschodniej. Podróżował do Dobromila 10 razy i przez lata poznał niektórych ludzi, którzy tam mieszkają. W 2017 roku podarował nawet plac zabaw dla miasta i zebrał ponad 22 000 $ na zakup materiałów dla lokalnej szkoły.

„Powodem, dla którego chciałem zbudować plac zabaw, było to, że były to niewinne dzieci” – powiedział Kurzweil. „Gdyby historia potoczyła się inaczej, to byliby to moi sąsiedzi. Nie chcę odziedziczyć nienawiści i goryczy”.

Burmistrz i nauczyciel angielskiego w mieście, który służy jako tłumacz Kurzweila podczas jego wizyt, wysyła mu kartki w każde święto Rosz ha-Szana. Ma nadzieję, że pewnego dnia gość odwiedzi go ponownie.

Jaka jest przyszłość kolekcji Kurzweila, dokładnie nie wiadomo. Na razie zadowala go jej obecność, gdy pracuje nad pamiętnikiem na temat historii swojej rodziny, w tym na temat przedwojennego życia ojca w Dobromilu. Ale zaczyna się zastanawiać, czy pewnego dnia jakieś muzeum nie powinno przejąć zbioru – i jest ciekaw, czy któreś by chciało.

Weingast twierdzi, że kolekcja ma wartość właśnie dlatego, że znajdujące się w niej przedmioty same w sobie nie mają wartości.

„Zgromadził fantastyczną kolekcję przedmiotów codziennego użytku” – powiedział Weingast o Kurzweilu. „Przedmioty są pozyskiwane za darmo, nie mają żadnej wartości. Ale kosztem jest opłacenie ludzi, którzy je znajdują i wysyłają, a także zachęcanie ich, aby tych rzeczy nie wyrzucali i nie lekceważyli”.


(źródło: Jewish Telegraphic Agency)

Artykuł źródłowy:

© | ePatmos.pl