Nigdy w historii nie zdarzyła się taka historia miłosna jak miłość TEGO ludu wobec TEGO miasta. Jerozolima jest wspomniana w TaNaCH jakieś 660 razy. Chociaż dwukrotnie zburzono świątynię, chociaż miasto miasto było oblężone 23 razy i zdobywane 44 razy, Żydzi nigdy nie przestali modlić się o Jerozolimę i zwracając się ku Jerozolimie. Jakimś sposobem tam właśnie kierowały się modlitwy i wznosiły się do nieba.
Nie istnieje i nie istniało nic podobnego. Inne religie być może uważają Jerozolimę za świętą, ale mają inne, świętsze miejsca. Rzym, Konstantynopol, Mekka, Medyna – a Żydzi mają tylko to jedno miasto. Miasto niewielkie, ale – jak powiedział Majmonides – miasto, którego nigdy nie opuszcza obecność Boża.
Podczas tych krytycznych tygodni poprzedzających wojnę sześciodniową kończyłem pierwszy rok studiów na uniwesytecie w Cambridge. Przez trzy tygodnie wszyscy czuliśmy, że stanie się coś strasznego, kiedy zbierały się wojska na granicy egipskiej i syryjskiej; i wszyscy, całe pokolenie urodzone po II wojnie światowej, obawialiśmy się, że staniemy się świadkami drugiego holokaustu.
Wszyscy żydowscy studenci, a było ich mnóstwo, zebrali się na wspólną modlitwę w niewielkiej szuli... nigdy wcześniej nie widziałem tam tylu ludzi. Atmosfera była niesamowicie poważna. Dla mnie było to coś, co zmieniło moje życie.
Jak tylko zobaczyliśmy spadochroniarzy, jak tylko usłyszeliśmy słowa „Wzgórze Świątynne jest w naszych rękach”, wiedziałem, że muszę tam pojechać i zobaczyć to na własne oczy. Zrobiłem tak i spoglądając w dół z Góry Skopus na Stare Miasto zdałem sobie nagle sprawę, że stoję dokładnie w miejscu, o którym mówią Miszna i Gemara.
Rabbi Akiwa i trzech spośród jego szacownych kolegów stali tu i patrzyli na ruiny świątyni. Trzej rabini płakali, a rabbi Akiwa się uśmiechał i zapytał:
- Dlaczego płaczecie?
- Popatrz tylko na miejsce najświętsze, jest zburzone, lisy po nim chodzą... Miejsce, do którego wchodził tylko najwyższy kapłan i tylko w najświętszy dzień jest zrujnowane... Oczywiście, że rozpaczamy. Dlaczego ty nie płaczesz?
Rabbi Akiwa odpowiedział, że było dwóch proroków, którzy przepowiadali przyszłość. Jeden, Micheasz, zapowiadał zniszczenie, a drugi, Zachariasz, mówił o odbudowie. Jerozolima ma być miejscem, gdzie na placach znowu będą siedzieć starcy i staruszki, a ulice wypełnią się dźwiękiem bawiących się dzieci.
Jeśli więc widzimy spełnienie proroctwa o zniszczeniu, czyż nie powinniśmy być przekonani, że nadejdzie dzień odbudowy i przywrócenia?
I kiedy tak stałem tam, gdzie rabbi Akiwa dwa tysiące lat wcześniej, pomyślałem sobie: gdyby tylko wiedział, ile to potrwa... czy mimo wszystko wierzyłby? I nagle zdałem sobie sprawę, że oczywiście, bo Żydzi nigdy nie zrezygnowali z nadziei o Jerozolimie. Nigdy nie pozwoliliśmy, by umknęło to naszym umysłom, we wszystkich modlitwach, na każdym weselu, wspominamy Jerozolimę. Za każdym razem, kiedy pocieszamy żałobników, wspominamy Jerozolimę.
Dla Żydów Jerozolima jest centrum; zrozumiałem, że ludzie nie mogliby nigdy zapomnieć tego miasta i że pewnego dnia powrócą. I stałem tam, niedługo po wojnie sześciodniowej, i widziałem, że wiara na nowo sprowadziła Żydów do Jerozolimy i że zostanie kiedyś odbudowana. To najpotężniejsze świadectwo wiary, jakie znam.
Dziś w Jerozolimie szczególne jest to, że pomimo napięcia, które jest bardzo odczuwalne, nadal jest to najświętsze miejsce dla Żydów, choć na Wzgórzu Świątynnym stoją dwa meczety i jest to miejsce modlitwy muzułmanów. Na Starym Mieście znajdują się niektóre spośród najświętszych kościołów chrześcijaństwa. A mimo wszystko jest to miasto pokoju, jedno z bardzo niewielu miejsc na Bliskim Wschodzie, a nawet na świecie, święte dla trzech bardzo różnych religii, gdzie wszystkie te religie modlą się w wolności i w pokoju. To stało się możliwe dopiero pod władzą Izraela w ciągu ostatnich 50 lat.
Ktoś powiedział kiedyś o Izraelu – można też to odnieść do samej Jerozolimy – że nie jest zbyt szeroki ani zbyt długi, ale jest bardzo głęboki. Tak, Jerozolima jest bardzo głęboka. I jakimś sposobem, w jego dość ograniczonej przestrzeni, zawierają się tłumy.
W Jerozolimie niesamowite jest to, że dzieje się jakaś magia w naszym poczuciu czasu. Na przykład mury były burzone przez każdego zdobywcę, a następnie odbudowywane przy użyciu kamieni z poprzedniej struktury. Jeśli więc popatrzycie na kamienie w murze otaczającym Jerozolimę, pochodzą one z różnych epok – z przeszłości, z teraźniejszości – wszystkie są ze sobą wymieszane.
A potem myślisz o tym mieście, najstarszym spośród starych, ale z drugiej strony magazyn TIME kilka lat temu umieścił Jerozolimę na liście pięciu miast na całym świecie, które stają się centrami rozwoju nowoczesnych technologii. Jest więc najstarsze wśród starych i najnowsze wśród nowych. To żywy symbol tego, co Teodor Herzl określił w tytule swojej książki o syjoniźmie jako „stara nowa ziemia”, „stare nowe miasto” – dla starego i odrodzonego narodu.
© | ePatmos.pl