„WIELKA STRATA” – 25-LETNI UCZEŃ JESZIWY ZGINĄŁ W ATAKU TERRORYSTYCZNYM

opracowanie: Kasia Śmiałkowska
publikacja: 17 grudzień 2021

Jeden Izraelczyk zginął, a dwóch zostało rannych w ataku, jaki miał miejsce w czwartkowy wieczór 16 grudnia na północy Zachodniego Brzegu.

Jak poinformowały Siły Obronne Izraela, domniemany atak terrorystyczny miał miejsce wzdłuż drogi w pobliżu osiedla Shavei Shomron i nielegalnej placówki Homesh, na zachód od Nablusu.

Do ofiar strzelano, gdy znajdowały się w samochodzie i wyjeżdżały z Homesh, osady, która miała zostać opuszczona w ramach eksmisji w 2005 roku, ale obecnie jest miejscem nielegalnie działającej jesziwy.

Ofiara śmiertelna czwartkowej strzelaniny to 25-letni Yehudah Dimentman, ojciec 9-miesięcznego dziecka, mieszkający w Shavei Shomron na Zachodnim Brzegu.

Był uczniem jesziwy, czyli szkoły religijnej w Homesh, niedaleko miejsca, w którym doszło do ataku.

Dwóch pozostałych pasażerów odniosło lekkie obrażenia w wyniku rozbitego szkła.

Jeden z nich, 22-letni Aviah Entman, opowiedział reporterom o Dimentmanie:

„Był moim przyjacielem. To był naprawdę dobry facet. Był osobą bardzo miłą i otwartą na każdego, kto chciał z nim porozmawiać. Dużo rozmawialiśmy. Dobrze było mieć go za przyjaciela. Nie obawialiśmy się żadnej strzelaniny. Nie sądziliśmy, że to może się zdarzyć”.

„Trudno mi uwierzyć, że nie ma go już z nami. Właśnie w naszej ostatniej rozmowie dzisiaj przyszedł do mnie cały szczęśliwy i powiedział: „Dzisiaj coś wygrałem”. Zapytałem go, co się stało, a on powiedział mi, że żona poprosiła go, aby przez jakiś czas zaopiekował się dzieckiem. Powiedział, że jest szczęśliwy, że będzie z dzieckiem”.

Druga pasażerka samochodu, Neria Feldman, relacjonuje: „Yehuda siedział za mną i krzyczał, że ma kulę w szyi, i zaczął mieć trudności z oddychaniem. Zadzwoniłam na pogotowie, żeby wiedzieli, gdzie jesteśmy”.

„Aviah i ja zostaliśmy zabrani do szpitala karetką, kiedy dowiedziałyśmy się, że Yehudy nie ma już z nami”.

Starszy brat Yehudy, Shlomi Dimentman, opowiada: „Dowiedziałem się, że był atak terrorystyczny. Znam tamtejszą społeczność, więc zmówiłem modlitwę. Nie chciałem dzwonić do brata, bo myślałem, że będzie zajęty, więc pomodliłem się i wróciłem do domu, potem dowiedziałem się, że Yehudah był wśród rannych”.

„To ogromna strata. Nadal tego nie pojąłem” – mówi brat zamordowanego.

Medycy przybyli na miejsce zdarzenia przeprowadzili reanimację Yehudy, który doznał rany szyi, ale byli zmuszeni orzec jego zgon.

Gen. bryg. Avi Bluth, dowódca oddziału IDF odpowiedzialnego za ten obszar, stwierdził, że w kierunku samochodu zostało wystrzelonych co najmniej 10 kul.

Izraelskie wojsko zostało szybko wysłane na miejsce zdarzenia, ustawiając punkty kontrolne i blokując drogi w całej okolicy, by złapać sprawców.

Artykuł źródłowy:

© | ePatmos.pl